O mnie

Moje zdjęcie
Obecnie jestem studentem Politechniki Wrocławskiej na wydziale Chemicznym. Ambicje na medycynę zmusiły mnie do studiowania Biotechnologii. Udzielam się również bardzo mocno w Akademickim Radiu LUZ. Z pasji rysownik, nieudany filmowiec i kiepski bloger. Lubię to co robię. Problem w tym, że nic nie robię. Cierpię na histeryczny brak czasu, lubię spać, rysować, ironizować i znęcać się psychicznie nad znajomymi.

niedziela, 4 października 2015

Jeżeli komukolwiek cokolwiek.

 

 

 

Jeżeli podobało się wam to co pisałem, to zapraszam na moją nową twórczość pod tym adresem.

Cokolwiek będzie się pojawiać, to tam. Słowo pisane też może być fajne. (Jak się umie czytać)




sobota, 28 marca 2015

24# It's been a long time...


Hej. Długo mnie nie było.


Nie oznacza to jednak, że nic nie robiłem. Od 2 miesięcy pracuję nad nowym komiksem, tym razem komiksem fabularnym. Nowy komiks oznacza również, że zmieniam platformę na której publikuję. Schodzę z bloggera i wskakuję pod ciepłe skrzydła witryny Tapastic.com




Nowy komiks będzie nosił tytuł „HOW TO MAKE A COMIC” i nie będzie to tutorial. Historia będzie opowiadać o młodym twórcy komiksu, który szuka inspiracji do stworzenia historii jaką zawarłby w swoim najnowszym dziele. Jego poszukiwania sprawiają, że trafia w dziwne miejsca lub jest świadkiem wydarzeń, które wpływają na niego i scenariusz który tworzy. Jednocześnie to co wymyśli (fabuła i dialogi) będą pojawiać się w formie kolejnych stron komiksu. Taki komiks w komiksie. (przekroczyłem chyba dozwoloną ilość wyrazów „komiks”). Ostatecznie historia dąży do dość dziwnego i zaskakującego finału.
Zamieściłem w nim pewne elementy, które są powiązane bezpośrednio ze mną, ale pełnią funkcję easter egg’a. Nie, główny bohater to nie ja…

Projekt głównego bohatera


Komiks będzie publikowany tylko w języku angielskim, bo strona jest angielska.


Projekt Antonego (bohatera komiksu gł. bohatera)



Co do Syndromu Pandy.

Teraz trochę smutniejsze wieści. Tak jak strona była zawieszona, tak nadal będzie. Nie oznacza to jednak że o was zapomnę. Wręcz przeciwnie. Chciałbym was jakoś nagrodzić drodzy czytelnicy za wspólny rok na Syndromie Pandy.
Na Tapastic po uiszczeniu dowolnej wysokości opłaty, użytkownicy wspierają twórcę za co mogą mieć dostęp do pewnych materiałów dostępnych tylko i wyłącznie dla nich.
Postanowiłem dać wam tą możliwość za darmo i co więcej po polsku. Nie da się dodawać osób przez Tapastic, dlatego w dniu premiery stworzę dodatkową zakładkę w syndromie, gdzie będą te właśnie materiały.

Mam nadzieję, że mój nowy komiks się wam spodoba. Dokładna data premiery nie jest jeszcze znana. Wiem, że na pewno w kwietniu i że w 2 połowie, ale co do dnia będę jeszcze was informował.





środa, 24 grudnia 2014

23# Wesołych Świąt!



   Wybaczcie, że rysunek niedbały ale mam mało czasu. Życzę wam kochani wszystkiego dobrego na te święta. Dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności. I żeby Pandzia moc oraz Wena Twórcza trzymały się was jak najbardziej. Szczególnie pozdrawiam innych komiksiarzy : EM oraz Isię. 

Za kilka dni Syndrom Pandy będzie miał pierwsze urodziny! Z tej okazji możecie zadawać mi pytania, na które odpowiem na filmie na początku stycznia.


Pytania wysyłajcie na adres: crestfallenzero@gmail.com



Ja spadam na makowca, ale wracam zaraz po świętach z nową partią patologii.




Hej!

niedziela, 14 grudnia 2014

22# Dary losu

      Niniejszy tekst jest długi, ale warto go przeczytać. ;P

Wielokrotnie, oglądając inne blogi komiksowe, natrafiałem na określenie „dary losu”. W takim poście ludzie pokazywali, co dostali od widzów, firm itp. W ostatni poniedziałek także zostałem obdarowany, jednak autorem prezentu było życie…

Jechałem akurat na Brochów (dla niewtajemniczonych jest to bardzo patologiczna dzielnica Wrocławia. Nie tak jak Trójkąt, ale podobno zamieszkuje ją smok). WTF?!
Jadąc przez centrum miasta usłyszałem 2 stuknięcia, jednak wszystko było ok, więc to zignorowałem. Kilka minut później, kiedy docierałem do celu, zorientowałem się, że mój samochód przechylony jest na stronę pasażera, a któreś z kół wydaje głuchy dźwięk. Po dotarciu na miejsce wysiadłem z samochodu, żeby sprawdzić, co się stało…
Moim oczom ukazała się nie jedna, lecz dwie oklapłe jak piersi emerytki, opróżnione z powietrza opony. Myślę sobie: „no to pięknie, mam tylko 1 zapas”





Byłoby fajnie, gdybym miał…

Naprawdę nie mam pojęcia, co myślało Mitsubishi, które wpadło na genialny pomysł, że zastąpi koło zapasowe przez zestaw naprawczy. (Pompka + 500 ml jakiegoś syfu, którego kontakt ze skórą skutkuje natychmiastowym nowotworem)
Tak więc, zadzwoniłem po pomoc do ojca. ( Bo do kogo niby miałem dzwonić o 23:30 na środku tej złej dzielnicy?!) Oczekując na jego przybycie, zacząłem szukać winowajcy mojej sytuacji. Nie trzeba było długo szukać. Z tylnej opony wystawała piękna, nowa, posrebrzana śruba. W życiu drewna nie widziała. W tym momencie odbieram telefon od ojca: „No, ja też przebiłem oponę”. SRSLY?! LIFE, WTF?!



Skoro pomoc miała się mocno spóźnić, musiałem zacząć radzić sobie sam… I tak przytyłem 80 kg, opuściłem nieco spodnie tak, żeby było widać mi „rowa” i stałem się… mechanikiem.
Teraz recenzja sprzętu naprawczego.
Pompka daje rade, działa szybko, jednak na tyle głośno, że spokojnie udało mi się obudzić wszystkich okolicznych mieszkańców.
Syf do uszczelniania trzeba aplikować przez odkręcony wentyl, jednak Mitsubischi nie wpadło na pomysł, żeby dodać klucz do odkręcania wentyli, przez co tego elementu nie udało mi się przetestować.
Zestaw kluczy - bardzo przydatny, gdyby nie to, że był PRZYKRĘCONY do schowka. (Jak kurwa mać mam odkręcić coś, gdy śrubokręt jest przykręcony?!)
Wracamy do tematu…
Po przybyciu ojca postanowiliśmy dopompować oba koła i pojechać do wulkanizatora, zatrzymując się co jakiś czas, żeby pobudzić mieszkańców jakiejś dzielnicy.
Niewielu jest całodobowych wulkanizatorów. Może nie tyle całodobowych ile ogłaszających się jako całodobowych. Po dojechaniu do jakiegoś punku i zadzwonieniu dzwonkiem z okna wychyliła się półnaga emerytka mówiąc, że zakład działa do 22:00.
Z tego miejsca pozdrawiam właściciela tego punku i zachęcam go do ukończenia gimnazjum, gdzie dowiedziałby się, że doba ma 24 godziny, a nie trwa od 09:00 do 22:00.



Ostatecznie dotarłem do domu… (koło 02:00)
Wiem, że dzisiaj bardzo się rozpisałem, jednak, aby to miało jednak jakiś sens, opis jest konieczny.

Jakie dostaliście ostatnio „dary losu”?

Pękła wam kiedyś guma?

Czy wgl. czytacie to, co piszę?